W pustyni i w puszczy, rozdział 38, str. 3

Za jego przykładem i inni wojownicy powbijali również dzidy w ziemię na znak, że chcą wysłuchać spokojnie słów przybysza. A Kali podniósł jeszcze głos: – M’Ruo i wy, ludzie M’Ruy! Słyszeliście, że mówi do was syn króla Wa-himów, którego krowy pokrywają tak gęsto góry koło Bassa-Narok, jak mrówki pokrywają ciało zabitej żyrafy. A cóż powiada Kali, syn króla Wa-himów? Oto zwiastuję wam wielką i szczęśliwą nowinę, że przybywa do waszej wsi – dobre Mzimu! Po czym zawołał jeszcze głośniej: – Tak jest. Dobre Mzimu i Ooo! Z ciszy, jaka zapadła, można było zmiarkować, jak niezmierne wrażenie sprawiły słowa Kalego. Zakołysała się fala wojowników, albowiem jedni, parci ciekawością, posunęli się o parę
teksty tłumaczenia kroków naprzód, drudzy cofnęli się z trwogi. M’Rua oparł się obu rękoma na włóczni – i czas jakiś trwało głuche milczenie. Dopiero po chwili szmer przebiegł szeregi i pojedyncze głosy poczęły powtarzać: „Mzimu!”, „Mzimu!”, a tu i ówdzie ozwały się okrzyki: „Yancig, yancig!” wyrażające zarazem cześć i powitanie.

Lecz głos Kalego zapanował znów nad szmerem i okrzykami:
– Patrzcie i cieszcie się! Oto dobre Mzimu siedzi tam, w tej białej
chacie na grzbiecie wielkiego słonia, a wielki sloń słucha go, jak
niewolnik słucha pana i jak dziecko słucha matki. O! ani wasi ojcowie, ani wy nie widzieliście nic podobnego. – Nie widzieliśmy! yancig! yancig!. 256 I oczy wszystkich wojowników zwróciły się na „chatę”, czyli na palankin.
A Kali, który w czasie lekcji religii na Górze Lindego dowiedział
się, że wiara porusza góry, i był głęboko przekonany, że modlitwa
białej bibi może wszystko wyjednać u Boga, tak dalej i z zupełną
szczerością opowiadał o dobrym Mzimu:
– Słuchajcie! słuchajcie! Dobre Mzimu jedzie na słoniu w tę
stronę, w której słońce wstaje za górami z wody; tam dobre Mzimu
powie Wielkiemu Duchowi, by przysłał wam chmury, a te chmury
będą w czasie suszy polewały deszczem wasze proso, wasz maniok,
wasze banany i trawy w dżungli, abyście mieli dużo do jedzenia i aby
wasze krowy miały dobrą paszę i dawały gęste i tłuste mleko. Czy chcecie dużo jedzenia i mleka, o, ludzie? – He! chcemy, chcemy! – .I dobre Mzimu powie Wielkiemu Duchowi, by przysłał wam wiatr, który wywieje z waszej wsi tę chorobę, co zmienia ciało w plaster miodu. Czy chcecie, by on ją wywiał, o, ludzie? – He! niech ją wywieje! – .I Wielki Duch na prośbę dobrego Mzimu obroni was od napaści i od niewoli, i od szkód w waszych polach.:. i od lwa, i od pantery, i od węża, i od szarańczy. – Niech tak uczyni. – Więc teraz słuchajcie jeszcze i patrzcie, kto siedzi przed chatą między uszyma strasznego słonia.
W pustyni i w puszczy, rozdział 38, str. 3 teksty tłumaczenia fragment 40

2008-10-24 10:21:04 



email sms lustra tablice wyników angielski Sosnowiec Jantar mapa doradcy kredytowi simple past Szczecin